Historia Schroniska PTTK "ORLICA" w Zieleńcu.

 

Schronisko to należy do najstarszych i najciekawszych budynków w Zieleńcu. Posiada charakterystyczną bryłę z wyżką, nakrytą mansardowym dachem z naczółkami. Budynek ma bardzo ciekawą i burzliwą historię. Należy przypuszczać, że istnieje od 1878 roku co potwierdza data zamieszczona na frontowym szczycie przy głównym wejściu. Z dostępnych źródeł wynika, że jego budowniczym i pierwszym właścicielem mógł być starszy brat (Józef) Henryka Rubartscha, urodzonego w 1852 roku odkrywcy, nestora i popularyzatora turystyki i narciarstwa na terenach Gór Orlickich i Zieleńca (dawny Grunwald). W budynku tym, na przełomie XIX i XX wieku, funkcjonował zajazd (Gasthaus). Przy schronisku do dzisiaj stoi kamienna figura Św. Jana Nepomucena datowana na 1862. Po zakończeniu II Wojny Światowej emigranci z różnych stron Polski rozpoczęli zasiedlanie tych terenów. Wśród nich była dwu-pokoleniowa rodzina Wronów, którzy przyjechali z Górnego Śląska i osiedlili się w obecnym budynku schroniska. Istotny udział w odkryciu Zieleńca jako miejscowości turystycznej miał Klub Kolarski Oddziału PTTK przy Polskiej Akademii Nauk we Wrocławiu, który zorganizował wycieczkę rowerową wiosną 1956 roku po Kotlinie Kłodzkiej. W owym czasie Zarząd Oddziału PTTK PAN we Wrocławiu (zrzeszający ponad 2000 członków) rozpoczął poszukiwania bazy dla realizacji turystyki kwalifikowanej. Podczas tej wycieczki rowerowej w 1956 roku, uczestnicy przejeżdżający przez górską wioskę, Zieleniec (około 800 m n.p.m. ) zauważyli budynek przypominający restaurację. Myśleli, że będą mogli normalnie się posilić. Zostali przyjęci gościnnie, ale prywatnie, przez gospodarza obiektu, Józefa Wronę. Wyjaśnił on, że przed II Wojną Światową był to Gausthas, lecz w latach 50-tych nie było możliwości ani remontu ani zgody władz na otwarcie działalności gospodarczej. Członkowie grupy PTTK zgłosili chęć wykonania remontu tego budynku „w czynie społecznym”, w co nie bardzo wierzył gospodarz. Pomimo wielu trudności formalnych, związanych z uzyskaniem pozwoleń na przebywanie na terenach przygranicznych, 20 osobowa grupa z PTTK z Wrocławia podjęła to wyzwanie zabezpieczając materiały, środki czystości i sprzęt do uruchomienia bazy noclegowej, żywieniowej i gospodarczej. Należy pamiętać, że ci ochotnicy przyjeżdżali pociągiem z Wrocławia do Dusznik i dalej wędrowali ze sprzętem pieszo 8 km do Zieleńca . Przyjeżdżali w piątki po pracy, wracali w niedziele, i tak pracowali do późnej jesieni 1956 roku. Wreszcie zgłoszono otwarcie obiektu do eksploatacji odpowiednim władzom powiatowym w Kłodzku, wojewódzkim we Wrocławiu, a przede wszystkim władzom PTTK w Warszawie, które oceniły te poczynania bardzo pozytywnie. Obiekt, za zgodą dotychczasowego gospodarza, został pierwotnie nazwany „Wrona” Obok schroniska mieszkał ojciec gospodarza (też Józef Wrona), w budynku, który również wymagał remontu. Za zgodą zamieszkujących podpisano umowę z Urzędem Powiatowym w Kłodzku, o wieczystą dzierżawę tego budynku, nazywając obiekt „Sokolikiem”. Od grudnia 1956 roku pierwszym Kierownikiem obiektu „Wrona” był Józef Wrona – Junior. Działalność rozpoczęto od przyjęcia na obóz grupy studentów z Akademii Medycznej, której przewodził kierownik Katedry Wychowania Fizycznego Edward Kędzior, równocześnie Prezes Klubu Narciarskiego przy PTTK we Wrocławiu. W kwietniu 1958 r. pan Wrona przekazał formalnie obiekt dla PTTK i wyjechał z rodziną do Niemiec. Od tego czasu przyjęto dla tej działalności nazwę; Stacja Turystyczna PTTK. W tym czasie PTTK rozpoczął prace remontowe w trzecim pozyskanym obiekcie „Wierchy” (zdewastowanym przez miejscową ludność), na który uzyskano środki z Zakładów Energetycznych Kłodzku, na sumę 400.000 zł, oraz z ZG TKKF w Warszawie (80.000 zł). Kolejni kierownicy Schroniska dość często się zmieniali. W maju 1958 roku kierownictwo objęła Olga Rydz, od stycznia do lutego 1959 roku zarządzała nim Zofia Łuszczewska, równocześnie społeczne dyżury pełnili członkowie Oddziału PTTK we Wrocławiu. W lutym 1959 roku kierownikiem został Franciszek Pieniak, a w lipcu 1959 roku kierownictwo objął Czesław Finke z żoną Józefą. Na przełomie 1959 i 1960 (Luty)roku kierownikiem obiektu jest Olgerd Zasztowta. Niestety, w tym czasie nastąpiła wzmożona dewastacja obu obiektów „Wierchów” i „Sokolika” (zlokalizowanych obok obecnej Orlicy i Hanki). Wreszcie, budynki te zostały potajemnie rozebrane. a materiały budowlane wykorzystano na remonty innych obiektów w Zieleńcu. W dobrym stanie pozostało schronisko „Wrona” Od 1960 roku przyjęto nową nazwę obiektu, a mianowicie Schronisko PTTK „Orlica” Od 1.05.1960 do 31.07.1961 roku schroniskiem zarządza Jerzy Iżewski. Następnie obiekt zostaje przekazane przez PTTK Wrocław do Zakładów Eksploatacyjnych Obiektów Turystycznych z siedzibą w Polanicy Zdroju. a bezpośrednio zarządza obiektem Oddział PTTK w Polanicy Zdroju.

 

* Szczególne podziękowania za opracowanie historii Orlicy Panu Tadeuszowi Fąk oraz pracownikom Zarządu Odział PTTK przy PAN we Wrocławiu, a szczególnie Katarzynie Matusiewicz, Romualdowi Dunić i Wojtkowi Wożnicy za istotną pomoc w poszukiwania istotnych materiałów źródłowych: 1. Publikacje Zygmunta Wojciechowskiego 2. Materiałów fotograficznych. 3. Dokumentów dotyczących działalności oddziału na terenie Zieleńca.

 

 

 

HISTORIA ZIELEŃCA

 

Zieleniec powstał w 1719 r. jako kolonia na terenie królewszczyzny. Są różne spekulacje co do powstania miejscowości. Jedna z wersji mówi, że osadę założył chłop o nazwisku Grun, od którego miejscowość wzięła wówczas swoją nazwę – Grunwaldt. Historycy twierdzą także, iż Zieleniec założyło królewskie leśnictwo osadzając tu pierwszego kolonistę. Prawdopodobną może być także wersja, iż miejscowość założona została przez radcę Zimmermana z Dusznik, który wybudował tu wielki piec z uwagi na istniejące w okolicy złoża rudy żelaza. Przedsięwzięcie wytapiania żelaza miało przyczynić się do zaludnienia i rozwoju osady. Zieleniec był typową wsią pastersko – leśną z istniejącą wówczas hutą. Składała się z rozproszonych bud pasterskich (układ przestrzenny znany z Karkonoszy). W 1747 r. był tu młyn wodny z mieszkającymi 20 zagrodnikami i chałupnikami. Szybki rozwój Zieleńca sprawił, że w 1762 roku wzniesiono drewniany kościół lub kaplicę. W 1765 r. było 2 rzemieślników, a w 1787 r. osada liczyła już 50 budynków. Wtedy mieszkało w niej 5 rzemieślników. Do Zieleńca należał kamieniołom i wapiennik. Rozwój miejscowości sprawił, że założono kolonię Königswalde (w dolinie Młynówki), w której były 3 młyny wodne i 2 chaty zagrodników. W XIX w. Zieleniec był już dość dużą wsią, znaną, ponieważ reklamowano go jako najwyżej położoną w Prusach. W 1840 r. były juz 83 budynki, m. in.: kamplica cmentarna, szkoła katolicka, 4 młyny wodne, tartak, wapiennik, kamieniołom wapieni oraz kuźnia żelaza położona na łące w stronę Dusznik. Kuźnia posiadała wielki piec i należała do kupca Engela z Berlina, od którego dzierżawili ją bracia Lindheim z Dusznik. Kuźnia była dość znaczna, bo w 1840 r. wyprodukowano w niej 6790 cetnarów szarego żeliwa (1 cetnar to ok. 50 kg, pochodzi od łac. centenarius – setny), 5200 cetnarów surówki, 4200 cetnarów odlewów i 910 cetnarów stali. Istaniała nadal kolonia, składała się z 12 budynków. W Zieleńcu były także: leśniczówka i gajówka. W pierwszej połowie XIX w. odnotowywano w Zieleńcu spory, jak na charakter miejscowości, ruch turystyczny. Miejscowość odwiedzali przede wszystkim kuracjusze z Dusznik Zdroju, u których utarł się zwyczaj wchodzenia na Orlicę (1084 m. n. p. m.) i podziwiania pięknych wschodów słońca oraz panoramy Sudetów. W ok. połowie XIX w. w Zieleńcu powstała pierwsza gospoda, której specjalnością było przyjmowanie turystów. W 1880 r. gospodę reklamowano jako zapewniającą wspaniałe warunki pobytu i opiekę przewodnicką na wszystkich trasach w okolicy. W drugiej połowie XIX w. gospodę prowadził H. Rübartsch, który poźniej przeniósł się na Orlicę. Pod koniec XIX w. zaczęto doceniać walory naturalne Zieleńca i jego specyficzny mikroklimat. Zieleniec stał się ośrodkiem narciarskim. Propagowaniem tego sportu zajął się m. in. Rübartsch. Na początku XX w. zaczęto zagospodarowywać zbocza Gór Orlickich – powstawały stoki narciarskie, tor saneczkowy a nawet skocznia narciarska. Popularności Zieleńcowi dodało wybudowanie Drogi ku Szczęściu, która była najlepszym dojściem do Zieleńca i na Orlicę. Największy rozkwit Zieleńca miał miejsce w latach międzywojennych. W 1930 r. istniała bogata baza noclegowa z gospodami (z pokojami gościnnymi), było także schronisko młodzieżowe. W latach 1931 – 32 wybudowano przepiękną widokowo Drogę Orlicką z Przełęczy Polskie Wrota (3 km od Dusznik) do Zieleńca, którą nazwano Hindenburgstrasse. W 1938 r. Zieleniec posiadał 5 gospód i schronisk, które dysponowały odpowiednio: 27, 11, 30, 30 i 16 miejscami noclegowymi. Dodatkowo istaniły liczne kwatery prywatne. Przed wojną w Zieleńcu rozpoczęto budowę narciarskiego ośrodka olimpijskiego złożonego z nowoczesnych obiektów i urządzeń – prac nie doprowadzono do końca (powstały jedynie pierwsze budynki).Po 1945 r. Zieleniec był ożywioną miejscowością turystyczną. Dawne gospody przekształcono w schroniska turystyczne. W 1948 r. znajdowały się tu 4 schroniska prywatne, zwane wówczas: “Janosikowa Hala”, “Przydrożne Schronisko” i “Dąbrowa”. Schronisko na Orlicy spłonęło w 1946 r. w niewyjaśnionych okolicznościach. Czynna była skocznia narciarska i tor saneczkowy o długości 1,5 km. Pod koniec lat 40-tych Zieleniec podupadł z powodu nałożonych ograniczeń w rejonie przygranicznym. Orlica i jej zbocza (stoki narciarskie) stały się wówczas niedostępne dla turystów. Ożywienie Zieleńca, jako stacji sportów zimowych, nastapiło dopiero pod koniec lat 50-tych. Powstał wówczas duży ośrodek sportowy Akademii Wychowania Fizycznego z Warszawy, który rozpoczął intensywną działalność szkoleniową. Z początkiem lat 70-tych zaczęto intensywnie zagospodarowywać rejon do uprawiania narciarstwa. Powstały wyciągi zaczepowe, zamienione wkrótce na talerzykowe i orczykowe. Zbudowano parkingi, powstały nowe obiekty gastronomiczne i usługowe. Akademia Wychowania Fizycznego we Wrocławiu przejmując ośrodek szkoleniowy miała plany rozbudowy centrum przygotowań olimpijskich. Palny te obejmowały inwestycje w infrastrukturę sportów zimowych w Zieleńcu, na Koziej Hali, Jamrozowej Polanie i Podgórzu. Miał być to największy zespół wyciągów i tras zjazdowych w Sudetach. Część planów została zrealizowana. Dziś popularność Zieleńca jako stacji sportów zimowych oraz jego niepowtarzalny urok i klimat przyciąga coraz większą liczbę pasjonatów białego szlaleństwa zimą oraz turystów latem. Aby temu sprostać Zieleniec ciągle powiększa swoją bazę noclegową i gastronomiczną.

 

 

 

LEGENDA Pierwszy Ślad Nart

 

Pewnego dnia na skraju lasu stało dwóch mężczyzn. Jednym z nich był Książe Mansfield Coloredo, pan rozległych włości. Drugi natomiast to Henryk Rubartsch z Zieleńca, piwowar i właściciel gospody i schroniska na Orlicy. Prowadzili oni rozmowę o panujących tu warunkach, dogodnościach i uciążliwościach. Gospodarz wytyczył szlaki, spacerowe, budował wieże widokowe, starał się bardzo mocno zwiększyć zainteresowanie pobytem w Zieleńcu.Ponadto Rubartsch skarżył się iż zimą kiedy masy śniegu zalegają nawet przez pół roku nie jest w stanie się poruszać. Przydałyby się drewniane deski z których korzystają podobno Skandynawowie w podobnych warunkach. Książe słuchał zamyślony opowieści piwowara. Po chwili obiecał szczęśliwemu Henrykowi parę specjalnych desek, które umożliwią mu bezpieczne poruszanie się po terenach przyległych. To Henryk Rubartsch postawił pierwszy ślad nart w tej okolicy .Narty wówczas miały długość 240 cm,rzemienne wiązania i jeden kijek. Przez następne lata starał się promować region z całego serca. Nazywano go Liczyrzepą.

 

LEGENDA Złota Sztolnia Koło Zieleńca

 

Od niepamiętnych lat jaskinia zwana Złotą Sztolnią była strzeżona przez duchy. Trwało to tyle lat, że nie pamiętały one z czyjego polecenia jej pilnują i przed kim. Przez lata nie cieszyła się ona zainteresowaniem, a co za tym idzie, czujność duchów została uśpiona. Pewnego dnia pojawiło się tam kilku cudzoziemców z dziwnymi dla nich przyrządami, mówiących w nieznanym języku. Mimo wszystko nie zaniepokoiło ich to. Dopiero kiedy dostrzegli, że jaskinia zmienia swój wygląd otrząsnęli się i postanowili przeszkodzić nieznajomym. Z mrocznych czeluści wylatywały nietoperze robiąc dużo hałasu i wplątując się we włosy poważnie raniąc kopaczy. Nie przyniosło to jednak skutku. Po żmudnych i długotrwałych robotach w obawie przed miejscowymi zbójcami intruzi postanowili opuścić jaskinię zabierając wydobyte złoto. Po pewnym czasie drwale odkryli owe miejsce. Postanowili przejść wyryty tunel. Tym razem duchy nie dały za wygraną- śmiertelnie wystraszając drwali, którzy rozpowiadali o strasznych stworach w jaskiniach. Obecnie sztolnia to kilka wąskich i stromych korytarzy ze sztolniami w głąb Góry Orlicy.